MKTG Sportowy i Gol - pasek na kartach artykułów

Wisła Kraków. Albert Rude: To bardzo zasłużone trzy punkty

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
W piątek wieczorem Wisła Kraków zasłużenie pokonała 3:1 Podbeskidzie Bielsko-Biała. Po zakończeniu spotkania przebieg spotkania komentowali obaj trenerzy. Albert Rude - opiekun „Białej Gwiazdy” i Jarosław Skrobacz, szkoleniowiec „Górali”.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Moim zdaniem zespół dzisiaj bardzo dobrze rywalizował od pierwszej do ostatniej minuty - powiedział trener Wisły Albert Rude. - Nie było łatwo, jak widzieliście. Takie mecze są bardzo trudne i trzeba się cały czas starać, żeby osiągnąć korzystny rezultat. Szkoda, że nie udało nam się wykorzystać trzech, czterech bardzo klarownych okazji, żeby zmienić przebieg meczu. To pozwoliłoby nam zarządzać nim inaczej, ale jestem jednak osobiście dumny, bo piłkarze pokazali charakter do ostatniego gwizdka. To były bardzo zasłużone trzy punkty dzisiaj dla Wisły Kraków.

W meczu z Podbeskidziem w ogóle nie zagrał Joseph Colley, a już w przerwie zmieniony został Jesus Alfaro. Zapytaliśmy trenera Wisły o obie decyzje. Powiedział na ten temat: - Jo Colley odpoczywał. To była moja decyzja, ponieważ są momenty, kiedy trzeba rotować zawodnikami, żeby uniknąć kontuzji. Alfaro miał pewien problem. Myślę, że go naprawimy, ale nie mógł wyjść na boisko w drugiej połowie, więc była to wymuszona zmiana.

Debiut w bramce Wisły zaliczył Anton Cziczkan. Skąd taka decyzja? Rude mówi na ten temat: - Jak wiecie, na każdej pozycji jest duża konkurencja. Muszę podejmować decyzje, odnośnie tego który zawodnik najbardziej pomoże moim zdaniem drużynie, w każdym kolejnym meczu. W tym momencie uważaliśmy, że Anton jest gotowy na debiut. Zasłużył na to. Cierpiał z powodu wszystkich problemów z papierami. Ostatecznie udało mu się to naprawić. Bardzo ciężko trenował pomimo tego i myślę, że zasłużył na dzisiejszą szansę. A co do następnego meczu, będziemy znów podejmować decyzje, co do obsady bramki.

Trener Wisły bardzo emocjonalnie podchodził do tego, co działo się na boisku. W pewnym momencie zerwał nawet z siebie kurtkę, rzucił ją na murawę. Zapytany o te swoje emocje, wyjaśnia: - Moje emocje wynikały z tego, że prosiliśmy zespół, żeby prezentował się w określony sposób, żeby miał w sobie pasję, odwagę, żeby był przez cały czas razem. Trener musi być odzwierciedleniem takiej postawy. Jeśli mogłem swoim zachowaniem pomóc mojej drużynie, moim zawodnikom, choćby w jednym procencie, to jestem zadowolony.

Padło też pytanie o plan przygotowań do finału Pucharu Polski. Albert Rude na ten temat mówi: - Tak, ten dzień wreszcie przed nami. Wreszcie nadeszła ta chwila. To bardzo piękny moment dla całej społeczności Wisły. Dzisiaj wygraliśmy u siebie. Zakończyliśmy bardzo trudny tydzień. Jesteśmy teraz w strefie barażowej, a w pucharze czeka nas finał. To jest moment, który musimy bardzo dobrze celebrować. My, cała społeczność Wisły, myślę, że to nasz obowiązek, żeby to dobrze uczcić. Co do przygotowań... Pierwszą część będzie stanowiła pełna regeneracja. A potem będziemy pracować nad każdym detalem, ponieważ to finał i każdy detal się liczy. Będziemy starać się dać zawodnikom wszystkie narzędzia, jakie mamy, żeby im pomóc.

Kolejną kwestią była zmiana Eneko Satrusteguiego. Z czego wynikała? Czy była spowodowana jakąś kontuzją? Trener Wisły zaprzeczył: - Nie, to było związane w pełni ze sprawami fizycznymi. Zmiana była wymuszona, bo Eneko ostatnio nie dostawał zbyt wielu minut. W pewnym momencie dzisiaj powiedział bardzo szczerze, trenerze, koniec dla mnie. Kolega z drużyny musi zająć moje miejsce.

Na koniec Albert Rude został zapytany o obawy przed finałem Pucharu Polski, szczególnie jeśli chodzi o grę obronną. Odpowiedział: - To nie czas na obawy. To czas, żeby po prostu cieszyć się, połączyć drużynę, być razem. Dostarczyć to, czego potrzebuje zespół i bardzo, bardzo dobrze przygotować się do meczu, ponieważ wiemy, że rywal ma dużo jakości. To finał i jestem pewien, że będziemy mieli swoje szanse, jeśli będziemy gotowi. Będziemy nad tym pracować.

Jarosław Skrobacz: Zamykamy i wyjaśniamy wszelkie wątpliwości

- Gratulacje dla gospodarzy, zasłużone zwycięstwo. Zdawałem sobie sprawę, zresztą nie tylko ja, że nie jesteśmy faworytem tego spotkania. Zdawałem sobie sprawę z potencjału jakim dysponuje Wisła na dzień dzisiejszy i stąd też dostosowaliśmy naszą taktykę do naszego stanu posiadania. Myślę, że ten plan nie był zły, ale plan ma to do siebie, że trzeba go wykonać, a my go nie wykonaliśmy. Powiedziałem zawodnikom już bezpośrednio po meczu, że rzeczywiście niefrasobliwość z jaką my tracimy bramki, jak my się zachowujemy w tych działaniach defensywnych powoduje to, że taki zespół jak Wisła, bo jest to kolejny nasz przeciwnik, który niewiele musi się robić, niewiele musi się napracować, żeby tę bramkę zdobyć. Wisła rzeczywiście miała sporą przewagę, miała innych sytuacji wiele, ale akurat z tamtych bramki nie padły. A padła znów po stałym fragmencie. Bramka na 3-1 na sam koniec to nie wiem jak to nazwać. Jakieś kuriozum, jeśli rzeczywiście jeszcze próbujemy i mamy lepszy moment, że potrafimy Wisłę zamknąć na jej połowie i my w tym momencie ten mecz sobie zamykamy i wyjaśniamy wszystkie wątpliwości. Jeśli jeszcze ktokolwiek je miał co do wyniku tego spotkania. To na pewno boli, bo trzeba się bardzo mocno w takim meczu napracować, nawalczyć, żeby w końcówce, tak jak mówię, to spotkanie jednak przegrać. I nie dać sobie nawet nadziei na jakieś emocje w ostatnich minutach - powiedział trener Podbeskidzia Jarosław Skrobacz.

Szkoleniowiec „Górali” postawił mocno na młodzież w tym meczu. Zapytany o tę kwestię, Jarosław Skrobacz odpowiedział dziennikarzowi: - Wie pan co, w poprzednich spotkaniach, szczególnie tych u siebie, które teoretycznie powinniśmy wygrać, które dawały nam jeszcze jakieś nadzieje na to, żeby skutecznie powalczyć na tym finiszu, proszę sobie przypomnieć, że graliśmy wtedy ustawieniem bardzo mocnym ofensywnie. Nie miało to w tamtych spotkaniach z Polonią Warszawa, przede wszystkim, czy też w ostatnim spotkaniu z Tychami. Nie miało to zupełnie przełożenia na stworzone sytuacje bramkowe, więc trudno było dzisiaj oczekiwać przy Wiśle grającej u siebie, która jest u siebie zupełnie innym zespołem niż tym, który gra na wyjeździe, że my tutaj będziemy tę grę kreować, że my tutaj będziemy się przy tej piłce utrzymywać, że my będziemy seryjnie stwarzać sytuacje bramkowe. Stąd też pomysł taki, żeby zacząć rzeczywiście czwórką obrońców. Stąd pomysł, żeby na te dwie „ósemki”, tak to nazwijmy, przed Małachowskim, żeby tam od początku spotkania dać młodych zawodników, którzy dają gwarancję, że będą na pewno gonić i zostawią zdrowia tyle, ile tylko mogą. Oczywiście, że te umiejętności, doświadczenie na pewno nie było po ich stronie, ale kiedy, jak nie tutaj? Obydwaj zresztą debiutowali w spotkaniu od początku dzisiaj, więc to myślę, że dla nich takie fajne przetarcie. Chcieliśmy ten początek spotkania przede wszystkim przetrwać i nie stracić w tych momentach, kiedy Wisła na pewno chciała jak najszybciej ten mecz otworzyć i niestety im się to udało, ale my chcieliśmy przetrwać. Mieliśmy na ławce zawodników, którzy mają więcej tych możliwości ofensywnych i tak to miało wyglądać. I tu nawet przy stanie 2:1 myślę, że troszeczkę było widać to... Tylko, że niestety my już wtedy straciliśmy dwie bramki. Tak że na pewno to nie wyszło i tak jak mówiłem na początku, plan jest po to, żeby go przygotować, ale niekoniecznie potrafiliśmy go umieć zrealizować.

Co ciekawe, trener Podbeskidzia został zapytany o brak kibiców jego zespołu na tym meczu. Wiadomo, jak wygląda w tym sezonie ten temat w przypadku Wisły, dlatego nie dziwi zatem w sumie odpowiedź: - Ja nie będę się tutaj wypowiadał. To są sprawy, na które ja nie chcę zabierać w ogóle głosu.

Czy po spadku do II ligi trener Skrobacz będzie prowadził zespół? Na tak postawione pytanie szkoleniowiec odpowiedział: - Wie pan co, można pracować wszędzie i obojętnie, która to jest klasa rozgrywkowa. Ja na pewno wszystko będę uzależniał od tego, jak my będziemy mogli się przygotowywać do tego sezonu. Jak w klubie będzie wyglądała sytuacja z budowaniem nowej drużyny. Nie jest to przecież żadną tajemnicą, że ten skład w 90 procentach zostanie wymieniony, więc jeśli tutaj te możliwości będą, no to nie można niczego wykluczyć. I ja ze swojej strony nie składam tutaj żadnych deklaracji, ale na pewno to będzie tym czynnikiem decydującym.

Padło też pytanie o zachowanie piłkarzy Podbeskidzia przy podyktowanym, a później odwołanym rzucie karnym dla Wisły. Zawodnicy z Bielska-Białej mocno „pressowali” wtedy sędziego… Skrobacz powiedział na ten temat: - Nie wiem. Ja też obserwowałem to z daleka. Nie wiem... Co tam takiego miało miejsce. W konsekwencji tego rzutu karnego nie było. Jak wszyscy widzieliście na pewno, bo ja nie widziałem, ale widzieliście na powtórkach, że rzeczywiście tej ręki nie było. Więc to, że zawodnicy byli sfrustrowani, to że zawodnicy gdzieś tam się przeciwstawiali temu, to jest chyba jakąś tam normalną sytuacją. Mieli schylić głowę i powiedzieć tak, tak, jesteśmy tutaj. Tak samo w drugą stronę piłkarze Wisły też wywierali presję i też ustawiali tą piłkę, przepychali się. Proszę spojrzeć na to obiektywnie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wyjazd reprezentacji Polski z Hanoweru na mecz do Hamburga

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Albert Rude: To bardzo zasłużone trzy punkty - Gazeta Krakowska

Wróć na gol24.pl Gol 24