Ekstraklasa. Spokojna niedziela w Szczecinie. Lech nic nie strzelił i nic nie stracił

Jakub Lisowski/GS24
Ekstraklasa. Spokojna niedziela w Szczecinie. Lech nic nie strzelił i nic nie stracił
Ekstraklasa. Spokojna niedziela w Szczecinie. Lech nic nie strzelił i nic nie stracił Sebastian Wolosz/ Polska Press
Udostępnij:
Ekstraklasa. W meczu 8. kolejki Ekstraklasy Pogoń zremisowała na własnym boisku z Lechem Poznań. Kibice zgromadzeni na stadionie w Szczecinie nie doczekali się goli. Spotkanie nie wzbudziło wielu emocji. Piłkarze Pogoni nie zdołali odczarować swojego stadionu. Nadal nie potrafią wygrać.

Pogoń do niedzielnego meczu przystąpiła z 13. pozycji w tabeli ekstraklasy, ale nie to miało być czynnikiem motywującym do maksymalnego zaangażowania. Portowcy w ostatniej serii przegrali – po słabszym występie – w Niecieczy z Sandecją Nowy Sącz, a mimo to ich spotkanie z Lechem przyszło na trybuny zobaczyć ok. 10 tys. fanów. Tradycyjnie spora część kibiców przyszła na ostatnią chwilę i wchodziła na obiekt już w trakcie I połowy.
Wszyscy liczyli na powtórkę z sierpnia, gdy Pogoń pokonała Lecha Poznań 3:0 w 1/16 Pucharu Polski. To wtedy trener Maciej Skorża zdecydował się na zmiany w wyjściowej jedenastce i do niedzieli był im wierny. Spotkanie rozpoczęła drużyna w tym samym ustawieniu jak w ostatnich meczach.

Początek widowiska był spokojny, ale dało się zauważyć, że Pogoń – mimo podejmowanych prób – nie mogła przejąć inicjatywy w środkowej strefie boiska. Lech nauczony doświadczeniem już nie popełnił błędów, jak w spotkaniu pucharowym, i zdecydowanie zagęścił newralgiczną strefę. I to on w 19. minucie mógł objąć prowadzenie, bo w dobrej sytuacji znalazł się Niklas Barkroth. Jego strzał pewnie jednak wybronił Łukasz Załuska. Nie minęła minuta, a goście po raz drugi doszli do strzeleckiej sytuacji. Tym razem Łukasz Trałka przestrzelił główką.

Pogoń, choć była aktywna i odważna, to jednak nie mogła długo nic sensownego stworzyć. Czasami brakowało cierpliwości w rozegraniu ataku, innym razem umiejętności. Szansę z rzutu wolnego zmarnował Adam Gyurcso, aż w 33. minucie w świetnej okazji znalazł Dariusz Formella. Wypożyczony z Lecha skrzydłowy nie zdołał pokonać Matusa Putnockiego z 8 metrów.
Poznaniacy też mogli otworzyć wynik. W 41. minucie dośrodkował Mario Situm, ale piłka minęła słupek, bo ani Trałka, ani Załuska w nią nie trafili.

W pierwszej połowie były jeszcze dwa wydarzenia godne odnotowania. Żółtą kartę za niepotrzebny faul przy linii autowej dostał Cornel Rapa. Było to czwarte upomnienie Rumuna w tym sezonie i w następnej kolejce będzie musiał odpocząć. Tym samym Skorża został przymuszony, by dokonać korekt w wyjściowym składzie. Kto zastąpi Rapę? Kandydatów jest trzech, ale trudno wskazać pewniaka. Jarosław Fojut, Sebastian Rudol w sobotę zagrali w meczu rezerw i szczecińska drużyna przegrała 1:4 z… Lechem II Poznań; za to Sebastian Walukiewicz jeszcze w ekstraklasie nie zagrał minuty.

Problem będzie miał też Nenad Bjelica. W niedzielę szybko urazu doznał jeden z najlepszych lewych obrońców w polskiej elicie – Włodymir Kostewicz. Pograł 20 minut i opuścił boisko.

- Trwa rywalizacja o środek boiska. Jest pół na pół, nikt nie przejął inicjatywy – mówił w przerwie Jakub Piotrowski, defensywny pomocnik Pogoni. - Słońce nam nie przeszkadza, a już na pewno przy rozegraniu, może trochę przy główkach.

Na drugą połowę zespoły wyszły bez zmian, co mogło być sygnałem, że szkoleniowcy są zadowoleni z zaprezentowanego przed przerwą poziomu gry i w po zmianie stron będzie podobnie. I faktycznie – drużyny na zamykały się na swoich połowach, nie zdecydowały się też na jakieś śmielsze ataki. Pogoń częściej próbowała szukać miejsca na bokach, Lech swoje akcje głównie prowadził środkiem.

W 63. minucie Skorża wprowadził na boisko Spasa Delewa. - Wielki nieobecny początku sezonu – podkreślił meczowy spiker Adam Wosik. Publiczność przywitała go owacyjnie, bo Bułgar jest ceniony za duże zaangażowanie na boisku. Delew nie był też jedynym zawodnikiem, który w niedzielę wrócił na boisku. Ponad kwadrans dostał też Łukasz Zwoliński, który grał na początku sezonu, a w meczu z Jagiellonią doznał kontuzji.

Delew w 76. minucie urwał się na prawym skrzydle, zagrał do Frączczaka, ale kapitana zblokowali defensorzy. Jeszcze lepszą okazję miał Drygas, ale jego główka minęła bramkę.

Bramki już nie padły, choć Pogoń próbowała do końca.

Atrakcyjność meczu: 3/10
Piłkarz meczu: Dawid Kort

EKSTRAKLASA w GOL24

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gol 24
Dodaj ogłoszenie