Jak nie powinna wyglądać Reprezentacja Polski

Maciej Czupryna
Temat reprezentacji jest niewątpliwie najgorętszym spośród wszystkich sportowych tematów naszego kraju. W zasadzie nieistotne czy gramy o punkty, czy o nic… Zawsze grze kadry towarzyszą emocje. Emocje, których nie sposób powstrzymać, przypomina to trochę specyficzną zależność: „najbardziej pożądane są rzeczy, których nieposiadany", to stwierdzenie odnosi się w zasadzie do wszystkiego. W polskim futbolu, możemy cytować je przy każdej kolejnej okazji...

Przy okazji kolejnych niepowodzeń, kadra doczekała się setek lekarzy i diagnostyków wyjaśniających beznadziejną postawę naszej drużyny, która trwa od 2009 roku, co gorsza wydaje się, że trwać będzie przez kolejne dwa lata. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Na pewien czas osoby odpowiedzialne za powołania do kadry, zupełnie zapomniały lub nie chciały pamiętać, czym w ogóle charakteryzuje się funkcja „Selekcjonera”, pisanego przez duże „S”. Reprezentację można poprowadzić lepiej lub gorzej, podobnie z wyborem piłkarzy, można wybrać lepiej lub gorzej, dlaczego od pewnego czasu wybieramy tylko gorzej?

Każdy trener posiada limit błędnych decyzji w stosunku do dwóch, trzech nazwisk spośród całej kluczowej grupy zawodników. W naszej kadrze sytuacja od pewnego czasu wygląda wręcz zupełnie odwrotnie. Trafność i powtarzalność decyzji to trzy, maksymalnie cztery nazwiska, pozostali zawodnicy czekają na powołania, niczym na wyniki loterii. Na pewno ich nierówna i niestabilna dyspozycja, często zmienia pierwotne założenia, nie tłumaczy to jednak braku konsekwencji w wyborze zawodników tworzących formację defensywną.

To właśnie ta formacja jest zdaje się największym problemem naszej drużyny narodowej. W eliminacjach do Mundialu w Brazylii wystąpiło aż 10 różnych środkowych obrońców. Mało tego ogólnie od 2009 roku, w czasie gdy selekcjonerami byli Franciszek Smuda, Waldemar Fornalik i Adam Nawałka, zagrało aż dwudziestu środkowych defensorów. Efekty? Nadal na dwa spotkania przed rozpoczęciem eliminacji do Mistrzostw Europy 2016 we Francji nie wiemy, kto powinien kierować polską defensywą. To nie najlepszy prognostyk przed kolejną wielką imprezą piłkarską, w której chcemy przecież wystąpić.

Kolejni selekcjonerzy z Nawałką włącznie wydają się mało zdyscyplinowani w kwestii rozsyłania powołań. Większość reprezentacji narodowych posiada swoje pierwsze jedenastki. Średnio zorientowany kibic, potrafi wymienić pierwsze składy czołowych reprezentacji narodowych. W naszym przypadku, jest to niemożliwe. W zasadzie ostatnimi, którzy posiadali swoje rankingi piłkarzy byli, Jerzy Engel (często z tego powodu wyśmiewany), Paweł Janas oraz Leo Beenhakker. Kolejni następcy wprowadzali jedynie chaos. Franciszek Smuda zapewniał, że po katastrofalnym Euro 2012 zostawił gotową do gry drużynę, czas zweryfikował jego słowa i okazało się że pozostała jedynie „spalona ziemia”. Podobnie było w przypadku Fornalika, który ewidentnie był podatny na zewnętrzne głosy opinii publicznej, w tym mocno naciskających dziennikarzy, którzy domagali się kolejnych powołań cudownych zawodników, mających wygrać, później już uratować, stracone od początku eliminacje.

Nadzieje wiązane z „nowością”, w tym wypadku z Nawałką wydają się urzeczywistniać z czarnym scenariuszem pisanym na własne zamówienie. Znów brakuje piłkarzy, zaczynamy rytualne szukanie zawodników "na już", z wszystkich możliwych źródeł, byleby nie u siebie. Serie B, 2.Bundesliga, spadkowicze, bez formy ale z nazwiskiem, emeryci i weterani. Niczym w słynnym spocie jednego ze sponsorów głównych polskiej reprezentacji- „Wszyscy jesteśmy drużyną narodową”. To nie ma nic wspólnego z wizją selekcjonera. Wręcz przeciwnie, jej zupełnym brakiem.

Dziś w reprezentacji zadebiutuje najprawdopodobniej Thiago Cionek, były obrońca Jagiellonii Białystok, obecnie piłkarz włoskiej Modeny (Serie B). Dyskusja wokół tego faktu jest emocjonująca, znów podszyta nadziejami, niektórzy już stwierdzili, że wreszcie uzyskaliśmy panaceum na bezlitosną dla nas statystykę, utraty w praktycznie każdym spotkaniu, co najmniej jednej bramki, najczęściej po błędach obrońców.

Nie mając czarodziejskiej kuli, ciężko wyrokować jak Cionek zaprezentuje się w naszej kadrze. Potwierdzić można jedynie fakt, że znów popadamy w przeciętność i chaos. Cionek znalazł się w notesie selekcjonera tydzień temu i jest przewidywany do gry, bo nagle przytrafił się nam prestiżowy mecz przeciwko Niemcom w Hamburgu. Takie nagłe zwroty, w dodatku niepoparte poważnymi przesłankami, w ogóle nie budują pewności, hierarchii, a w konsekwencji atmosfery wokół najważniejszej drużyny w naszym kraju.

Od selekcjonera powinniśmy wymagać znacznie więcej asertywności i przewidywalności zdarzeń. Budowanie drużyny opiera się na systemie gry i zawodnikach, którzy go realizują. Jeżeli posiadamy „kłopoty bogactwa”, praca ogranicza się do właściwej selekcji. Natomiast jeżeli brakuje odpowiednich nazwisk, a w naszym wypadku na pewno tak jest, może należy zmienić system gry na bardziej optymalny, pożyteczny i dopasować go do tego, co aktualnie posiadamy? Wydaje się, że to właśnie w tym celu, spośród wszystkich trenerów wybieramy tego jednego, który co miesiąc otrzymuje potężną gażę i dokonuje trafnych oraz właściwych na daną chwilę wyborów.
Polacy marzą o wielkiej piłce, zwycięstwach i nieustraszonej reprezentacji. Zawsze walczącej do końca, zawsze maksymalnie przygotowanej, zawsze zjednoczonej. Nie ma innej drogi aby osiągnąć taki stan, jeżeli nikt nie odważy się, na zastosowanie konsekwentnie realizowanego planu.

Jeżeli kolejne eliminacje będą w wykonaniu Polaków szarpane i przegrane, wolałbym przegrać je z młodym Marcinem Kamińskim i z Danielem Dziwnielem, aniżeli z "na szybko wynalezionym" Cionkiem. Zauważmy, że porażki również niosą naukę i doświadczenie, dlatego powinniśmy podarować tę możliwość komuś z perspektywą, a nie tylko i wyłącznie z polskim paszportem. Gdzie w tym momencie znajdują się: Roger Guereiro, Damien Perquis czy Ludovic Obraniak?
Wyciągajmy wnioski na przyszłość i starajmy się uczyć od najlepszych. To żaden wstyd. Spójrzmy na zachwycających w ostatnim czasie Belgów. Nieobecni na żadnej wielkiej imprezie od Mistrzostw Świata w Korei i Japonii, w 2002 roku. W tym roku po dwunastu latach posuchy, staną przed szansą sprawienia sporej niespodzianki, biorąc pod uwagę ich dyspozycję i personalia, są wymieniani jako główni faworyci do sukcesu, spoza ścisłej czołówki renomowanych reprezentacji. Zaczęliśmy konsekwentnie wdrażać zmiany systemowe na poziomie szkoleniowym i organizacyjnym. Pora aby finalny produkt całego łańcucha polskiego futbolu, w postaci polskiej reprezentacji, również postarał się dostosować do ideologii, jaką od dłuższego czasu przejawia PZPN. W tym wypadku im szybciej tym lepiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie