Lublinianka zakończyła sezon z przytupem i została bez trenera

Kamil Wojdat
Kamil Wojdat
(Włodarze klubu nie zdecydowali się przedłużyć umowy z Marcinem Zającem, chociaż w rundzie wiosennej Lublinianka pod jego wodzą była jedną z najlepszych drużyn w lidze)
(Włodarze klubu nie zdecydowali się przedłużyć umowy z Marcinem Zającem, chociaż w rundzie wiosennej Lublinianka pod jego wodzą była jedną z najlepszych drużyn w lidze) Archiwum
Rewelacja rundy wiosennej Hummel 4. Ligi, Lublinianka Lublin, w ostatniej kolejce sezonu pokonała w gościach Kryształ Werbkowice 3:0 (dwa gole Jarosława Milcza i jeden Bartłomieja Skrzyckiego). Dla Marcina Zająca był to ostatni mecz w roli szkoleniowca „Dumy Lublina”.

– Po prostu została podjęta decyzja, na którą nie miałem wpływu, więc pozostało mi ją tylko uszanować – mówi 32 letni trener, który objął drużynę z Wieniawy w czerwcu ubiegłego roku.

Zielono-biało-czerwoni byli wówczas świeżo po bolesnym spadku z 3. ligi (23 punkty w 37 spotkaniach), a drużynę budować trzeba było od nowa. Z racji na trudną sytuację klubu zdecydowano się postawić na młodych zawodników, których przygoda z piłką seniorską dopiero tak naprawdę miała się zacząć. Te początki były jednak trudne. Po siedmiu kolejkach Hummel 4. Ligi ekipa z Wieniawy, z bilansem 0-2-5, była na dole stawki.

– To młoda drużyna i trzeba ją wspierać. Zarówno od środka jak i z zewnątrz. Wierzę w tych chłopaków. Dalej konsekwentnie pracujemy i czekamy na pierwsze zwycięstwo – mówił wówczas Zając.

I to przyszło tydzień później, gdy Lublinianka 1:0 pokonała Huragan Międzyrzec Podlaski. Do końca rundy były jeszcze dwa triumfy. Zimę zespół ze stolicy województwa spędził w strefie spadkowej.

Chcąc uniknąć drugiej z rzędu degradacji zdecydowano się do piłkarzy młodych dołączyć takich z dużo większym doświadczeniem. I tak przyszli m.in. Jarosław Milcz, Piotr Pacek czy Przemysław Kanarek. To okazało się strzałem w dziesiątkę, bo Lublinianka zaczęła wygrywać dosłownie mecz za meczem. Wiosnę piłkarze z Wieniawy rozpoczęli od trzech zwycięstw.

– Od kiedy jestem w Lubliniance mówię, że mamy charakternych i ciężko pracujących młodych zawodników. Dołączyli do nich doświadczeni piłkarze, którzy w pozytywny sposób wpływają na zespół na boisku i w szatni. Mamy połączenie młodości z doświadczeniem – mówił na początku kwietnia Kurierowi Marcin Zając.

Lublinianka stała się postrachem ligi i tak naprawdę jedną z jej najlepszych drużyn – niemal do samego końca bijąc się o tytuł mistrza wiosny. Tak dobra postawa skutkowała nie tylko utrzymaniem, ale i zakończeniem rozgrywek w górnej części stawki.

– Przychodziłem do klubu w bardzo trudnej sytuacji. Tak naprawdę była ona bardzo zła. Udało nam się jednak zbudować drużynę, choć przyznać też trzeba, że jesień była ciężka. Finalnie znaleźliśmy się w miejscu, w którym na wiosnę byliśmy jednym z najlepszych zespołów w lidze – cieszy się Marcin Zając.

Szkoleniowiec poprowadził Lubliniankę w 35 oficjalnych spotkaniach, notując w nich 14 zwycięstw, 5 remisów i 16 porażek. Choć jest na początku swojej drogi trenerskiej, to wydaje się, że po tak udanych miesiącach na brak ofert pracy narzekać nie powinien.

– Nie wiem jeszcze, co będzie dalej. Wszystko dopiero się okaże – uspokaja trener.

Razem z nim pracę w Lubliniance zakończył jego asystent Wiktor Bogusz.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Lublinianka zakończyła sezon z przytupem i została bez trenera - Kurier Lubelski

Wróć na gol24.pl Gol 24