Asystent Maciej Skorży: Dźwignęliśmy presję sukcesu

DW
Grzegorz Dembinski
Udostępnij:
Rafał Janas opowiedział na antenie Kanału Sportowego o sobotnim wieczorze w Poznaniu. Piłkarze udźwignęli presję i wygrali derby z Wartą. Gdy zostało im liczyć na Zagłębie, niemal wszyscy zawodnicy śledzili mecz w Lubinie. - Zrobiliśmy dużo kilometrów w zdenerwowaniu, ale wszystko kończy się happy endem - mówi Rafał Janas.

Lech Poznań został mistrzem Polski. Dokonał tego na kolejkę przed końcem rozgrywek. To jego ósmy tytuł w historii i zarazem pierwszy od 2015 roku. Powrót na szczyt przypadł akurat na stulecie istnienia klubu. Kolejorz do przedostatniej kolejki przystępował z dwoma punktami zapasu. I tę przewagę zwiększył do pięciu, bo sam pokonał Wartę w derbach Poznania (2:1), a goniący go Raków Częstochowa przegrał z Zagłębiem Lubin (0:1).

– Pierwszą połowę meczu w Lubinie oglądaliśmy w autokarze. Jechaliśmy z Grodziska na obiekty Lecha. Drugą połowę śledziliśmy przed telewizorami. Znaczy, no, ciężko powiedzieć – część piłkarzy patrzyła na spotkanie gdzieś w korytarzu, część w ogóle nie patrzyła, podzieliliśmy się. Zrobiliśmy dużo kilometrów w zdenerwowaniu, ale wszystko kończy się happy endem. Coś nam podpowiadało, że jeśli damy radę wygrać z Wartą, będziemy hen, hen daleko mentalnie przed Rakowem, któremu trudno będzie dźwignąć naszą pięciopunktową przewagę – opowiadał rozemocjonowany Rafał Janas.

– Wielkie gratulacje dla chłopaków. To była dla nas trudny sezon pod względem mentalnym. Wszyscy pamiętaliśmy, że stawką było zdobycie mistrzostwo na stulecie. Lech pragnął sukcesu. Nie udało się w finale Pucharu Polski, ale potrafiliśmy pozbierać chłopaków po tej porażce, udźwignęliśmy końcówkę sezonu ligowego. Wszystko to kosztowało nas mnóstwo emocji, jeszcze to do nas nie dociera. Nawet nie wiem, ile siwych włosów przybyło na mojej głowie. Teraz będziemy bawić się cały tydzień - dodał asystent Macieja Skorży.

W mistrzowskim sezonie Lech zdobył 71 punktów w 33 meczach. Wygrał 21 meczów, zremisował 8, przegrał tylko 4. Zdobył najwięcej bramek (65) i najmniej stracił (23). Sezon dokończy u siebie spotkaniem z Zagłębiem Lubin.

PKO EKSTRAKLASA w GOL24

W ostatnich miesiącach coraz częściej słyszy się o polskich piłkarzach, którzy borykają się z bardzo poważnym urazem, jakim jest zerwanie więzadeł krzyżowych. Jakub Moder, Paweł Dawidowicz, Bartosz Kapustka, Dawid Kownacki, Arkadiusz Milik, Bartosz Białek, Marcel Wędrychowski, Rafał Wolski. To tylko niektóre nazwiska, które jednoznacznie kojarzą nam się z tego typu urazem. W niektórych przypadkach nawet kilkukrotnie! Czym spowodowane jest odnoszenie przez zawodników tej kontuzji tak często? Oto 4 powody stworzone przez nowojorskie centrum zdrowia Northwell Health.

Dlaczego polscy piłkarze tak często mają zerwane więzadła? [4 POWODY]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gol 24
Dodaj ogłoszenie