Jak rozruszać "syte koty"? Nowy trener Lecha Poznań nie odkrył wielu kart

Maciej Lehmann
Maciej Lehmann
- Wiem, jakie były wyniki, widziałem też rezultaty fitness i te statystyki na pewno musimy poprawić. Musimy więcej biegać, wykonywać więcej sprintów, treningi muszą być prowadzone na większej intensywności mówił Niels Fredriksen
- Wiem, jakie były wyniki, widziałem też rezultaty fitness i te statystyki na pewno musimy poprawić. Musimy więcej biegać, wykonywać więcej sprintów, treningi muszą być prowadzone na większej intensywności mówił Niels Fredriksen Robert Woźniak
Nowy trener Lecha Poznań został przedstawiony na poniedziałkowej konferencji prasowej. Duńczyk zaczął od laurki dla Lecha, że wie, jaki jest to wielki klub i ma świadomość, że ostatnie wyniki były poniżej ambicji kibiców i potencjału. Potem starał się pokazać, że jest dobrze przygotowany do pracy, bo mówił o statystykach, wymieniał liczby oraz nazwiska piłkarzy, którzy byli na wypożyczeniu i teraz wracają do Kolejorza. Zbyt dużo konkretów jednak nie było. Nadal nie jest znany sztab szkoleniowy, nie wiadomo czy Niels Fredriksen ma na celowniku któregoś ze swoich rodaków, czy będzie dysponował tylko z piłkarzami, których wybierze mu komitet transferowy i dział skautingu. Fredriksen starał się być naturalny, ale choć padło wiele słów, to i tak wszyscy czekają na pierwsze efekty jego pracy. I z tego, a nie zapewnień i dobrych chęci będzie rozliczany.

Niels Fredriksen na samym początku zapewnił, że bardzo cieszy się z pracy w Lechu.

- Lubię miejsca z presją, z oczekiwaniami. Chciałem pracować w takim klubie. Wiem, że poprzedni sezon był poniżej oczekiwań, więc moim zdaniem jest to zmienić. Chcę wygrywać trofea, grać w Europie, wspólnie będziemy na to pracować. Najważniejsze są jednak wyniki, musimy osiągać lepsze rezultaty poprzez ofensywny styl gry. Chcemy grać szybko, ofensywnie i przez taką grę przynosić naszym fanom satysfakcję. Kibice muszą być podekscytowani tym, co będziemy grali i co będą oglądali - powiedział.

Wnikliwa obserwacja Lecha

Duńczyk przyznał, że sporo wie o Lechu. Oglądał mecze z Fiorentiną, a w przeszłości pracował m.in z Christianem Gytkjaerem, kiedy był jeszcze juniorem czy Nickim Bille Nielsenem. Zdradził też, że od miesiąca obserwuje Lecha wnikliwie, bo chce być jak najlepiej przygotowany do pracy w Poznaniu. Na pytanie czy dostał propozycję pracy z drużyną już w kwietniu, powiedział, że nie było takich rozmów i wraz z zarządem ustalił, że przejmie zespół dopiero po sezonie. Teraz jest już gotowy na podjęcie tego wyzwania.

Zadeklarował też, że choć nie pracował poza Danią, szybko pozna naszą ligę i dostosuję do jej wymagań i specyfiki.

- Mam swój styl, zasady działania - powiedział.

Więcej biegać, intensywniej pracować

Na pytanie czy zdaje sobie sprawę, że ludzie decyzyjni w Lechu popełnili wcześniej wiele błędów, także w sprawach transferów, a zespół był fatalnie przygotowany do rundy wiosennej pod względem fizycznym i motorycznym, a sam właściciel przyznał, że w drużynie jest zbyt wiele "sytych kotów" odpowiedział:

- Spotkałem się z wieloma ludźmi z klubu i wszyscy zrobili na mnie bardzo duże wrażenie. Jestem nowym trenerem, który musi być skupiony na własnych spostrzeżeniach. Wiem, jakie były wyniki, widziałem też rezultaty fitness i te statystyki na pewno musimy poprawić. Musimy więcej biegać, wykonywać więcej sprintów, treningi muszą być prowadzone na większej intensywności. Sam zespół ma duży potencjał piłkarski i trzeba go wykorzystać. Zeszły sezon mógł być również spowodowany mentalnością, Lech grał poniżej swojego potencjału, musimy go wyłuskać i na tym będziemy się skupiać.

Fredriksen przyznał, że wszyscy zawodnicy będą mieli u niego czystą kartę. Lecz muszą być skupieni na pracy i na wygrywaniu, każdego dnia muszą dążyć do podnoszenia swoich umiejętności. Na pytanie o taktykę i i system w jakim będzie grał Lech powiedział, że dla niego nie jest to najważniejsza sprawa, liczy się przede wszystkim realizacja planów na mecz. Bazowym systemem będzie system 1-4-2-3-1.

Zapytany o transfery powtórzył to co słyszeliśmy od Piotra Rutkowskiego, że Lech szuka napastnika, lewego obrońcy i dwóch skrzydłowych.

– Moja rola w procesie transferów będzie duża. Klub ma swój skauting, klub działa według ścieżki, która była wcześniej tutaj stosowana. Dokładne pozycje zależą też od tego, kogo sprzedamy. Oczywiście, musimy sprowadzić następców Kristoffera Velde czy Filipa Marchwińskiego, którzy w zeszłym sezonie zdobyli 38 procent bramek. To konieczność. W drużynie potrzebna jest rywalizacja, przyjrzymy się więc także młodym graczom, którzy wracają z wypożyczeń - powiedział.

Przygotowania do sezonu od początku mają rozpocząć kontuzjowani wiosną Ali Gholizadeh i Dino Hotić. Znów nie będzie Filipa Dagerstala, który nadal leczy kontuzję. Uraz wyleczył natomiast Kornel Lisman, który teraz pracuje z fizjoterapeutami, ale w lipcu powinien już normalnie trenować.

Poruszona została też kwestia, co trenerowi podoba się i nie podoba w Poznaniu. Duńczyk zauważył, że kompletnie inaczej niż w jego ojczyźnie zaprojektowane są... ścieżki rowerowe. Przecinają one drogę z dwóch stron, co wymaga wielkiej uwagi podczas prowadzenia samochodu, bo mogą wydarzyć się nieprzewidziane sytuacje.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Jak rozruszać "syte koty"? Nowy trener Lecha Poznań nie odkrył wielu kart - Głos Wielkopolski

Wróć na gol24.pl Gol 24