Kolejorz wciąż bez pary - podsumowanie 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Jakub Królak
Lech Poznań zremisował z Górnikiem Łęczna
Lech Poznań zremisował z Górnikiem Łęczna Wojciech Czekała
Udostępnij:
Choć Legia w tym roku potknęła się już pięć razy, Lech wciąż nie potrafi tego wykorzystać. W niedzielę poznaniacy tylko zremisowali w Łęcznej i znów pozwolili odjechać Legii, która na własnym stadionie pokonała rewelacyjnego wiosną Zawiszę. Co jeszcze działo się na ligowych boiskach? Zapraszamy na podsumowanie 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy.

Guerrier znów strzela, Śląsk bije Lechię

Przed piątkowym spotkaniem z Ruchem, Korona miała nadzieję na komplet punktów, który znacząco przybliżyłby ją do grupy mistrzowskiej. Szanse na grę w górnej ósemce mieli również Niebiescy, ale z racji tego, że dopiero przed tygodniem po raz pierwszy od 12. kolejki opuścili oni strefę spadkową, ich nadrzędnym celem było uniknięcie powrotu do niej. Mecz zespołów, które przed tygodniem zaprezentowały się z bardzo dobrej strony, był jednak marnym widowiskiem, które zakończyło się bezbramkowym remisem. Ruch zdołał oddać zaledwie jeden celny strzał na bramkę i w niczym nie przypominał zespołu, który gładko ograł Cracovię. Kielczanie prezentowali się nieco lepiej, ale nie potrafili zdobyć zwycięskiej bramki i musieli zadowolić się jednym punktem, który, choć nie przekreśla ich szans na awans do ósemki, to jednak znacząco je zmniejsza.

Wisła musi, Podbeskidzie może – tak można by powiedzieć o udziale tych zespołów w grupie mistrzowskiej. Biała Gwiazda znakomicie wystartowała pod wodzą Kazimierza Moskala, ale ani z Jagiellonią, ani z Górnikiem, nie potrafiła zwyciężyć i nadal nie mogła być pewna, że nie wypadnie z górnej połówki. Po meczu z Podbeskidziem wiadomo już, że kibiców z Krakowa czeka jeszcze trochę nerwów, bowiem również z Góralami Wiślacy potrafili zaledwie zremisować. Jakby tego było mało, to właśnie bielszczanie byli bliżej wywalczenia trzech punktów, bowiem zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Skórę Wisły uratował jednak Donald Guerrier, który strzelił dwa gole i uchronił Wisłę od porażki. Dla Haitańczyka był to już czwarty gol w trzecim kolejnym meczu i nie ma wątpliwości, że w ostatnich tygodniach to właśnie on ciągnie grę Białej Gwiazdy. Wisła nie potrafiła trzeci raz z rzędu, ale obroniła piątą lokatę, w grupie mistrzowskiej nadal znajduje się również Podbeskidzie.

Seria meczów bez zwycięstwa Śląska zakończyła się na ośmiu, bowiem w sobotę podopieczni Tadeusza Pawłowskiego nadspodziewanie łatwo pokonali u siebie Lechię aż 3:0. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że Śląskowi do przełamania potrzebna była obecność Sebastiana Mili. Były kapitan wrocławian wrócił na stadion, przy którym występował sześć lat, ale nie była to dla niego szczęśliwa wizyta. Lechia, osłabiona brakiem Wojtkowiaka i Wawrzyniaka, wyraźnie uległa Śląskowi i skomplikowała swoją sytuację. Na dwie kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej gdańszczanie balansują na granicy dwóch grup, dlatego spotkania z Górnikiem Łęczna i Koroną będą dla nich jak dwa mecze finałowe. Natomiast terapia szokowa, jaką w swojej drużynie zastosował Tadeusz Pawłowski, najwyraźniej podziałała. Odebranie opaski kapitana Marco Paixao i przekazanie jej Mariuszowi Pawełkowi było zapewne ryzykowne, ale, jak widać, wpłynęło na drużynę pozytywnie.

Jagiellonia w grupie mistrzowskiej, Lech z kolejną wpadką

Dla Jagiellonii sobotnie spotkanie z Piastem było niezwykle istotne, bowiem w przypadku zwycięstwa zapewniłaby sobie miejsce w grupie mistrzowskiej. Z kolei wygrana Piasta pozwoliłaby mu przedłużyć szanse na awans do górnej ósemki. Gliwiczanie na Podlasiu zaprezentowali się naprawdę nieźle: częściej strzelali, częściej byli w posiadaniu piłki, mieli też więcej rzutów rożnych i dośrodkowań, jednak do domu wrócili bez choćby jednego oczka. Duży udział w porażce Piasta miał jego golkiper, który nie popisał się przy obu golach dla Jagiellonii. Gliwiczanie zdołali co prawda strzelić kontaktową bramkę, ale na nic więcej nie było już ich stać. Podopieczni Radoslava Latala pokazali się z dobrej strony, ale nie zdobyli ani jednego punktu i w dwóch ostatnich meczach rundy będą skupiali się już raczej tylko na tym, żeby jak najbardziej zwiększyć swój dorobek przed spotkaniami o utrzymanie. Walka o pozostanie w elicie nie grozi już za to Jagiellonii, bowiem trzy punkty wywalczone w sobotę gwarantują jej górną ósemkę.

Ostatecznie szanse na grupę mistrzowską straciła w sobotę Cracovia, ale nie to jest teraz jej najpoważniejszym problemem. Pasy od dłuższego czasu grają fatalnie i obecnie są jednym z głównych kandydatów do opuszczenia Ekstraklasy. Nic dziwnego, że zarząd klubu w końcu nie wytrzymał i po porażce z Pogonią zwolnił z posady Roberta Podolińskiego, zastępując go doświadczonym Jackiem Zielińskim. Niespodziewanie w górnej ósemce znaleźli się Portowcy, którym jeszcze niedawno wieszczono walkę o utrzymanie. Równie zaskakująca jest forma, z jaką wystrzelił Łukasz Zwoliński, który poprowadził szczecinian do drugiego zwycięstwa z rzędu. Przed tygodnie napastnik Portowców strzelił dwa gole Jagiellonii, w sobotę zaś zdobył jedyną bramkę w meczu, zapewniając swojej drużynie trzy punkty. Co ciekawe, w dziewięciu tegorocznych meczach Pogoń strzeliła dziesięć goli i wszystkie rozdzielili pomiędzy siebie Robak ze Zwolińskim. Takiego duetu napastników może szczecinianom zazdrościć większość klubów Ekstraklasy.

Po tym, jak przed tygodniem Lech nie wykorzystał porażki Legii w Gdańsku i zaledwie zremisował u siebie z Koroną, wydawało się, że w Łęcznej Kolejorz nie pozwoli już sobie na wpadkę i zapewni sobie, choćby tymczasowy, fotel lidera. Poznaniacy na Lubelszczyźnie zaprezentowali się jednak fatalnie i wrócili do domu z zaledwie jednym punktem. Gdyby obserwator nie znający sytuacji w tabeli oglądał w niedzielę mecz Lecha, mógłby stwierdzić, że ogląda drużynę, która już dawno zapewniła sobie mistrzostwo Polski. Statyczność, powtarzalność i niedokładność w grze poznaniaków raziła w oczy i naprawdę trudno sobie wyobrazić, by tak grający zespół mógł włączyć się do walki o tytuł. W obliczu zwycięstwa Legii Lech zmniejszył praktycznie do zera szansę na to, by podejmować mistrza kraju u siebie w rundzie finałowej – trudno sobie wyobrazić dwa zwycięstwa Kolejorza i ani jednej wygranej warszawian w dwóch ostatnich spotkaniach.

Zawisza zatrzymany w stolicy, przełamanie Górnika w Zabrzu

Zawisza, absolutna rewelacja rundy wiosennej, jechał do Warszawy z nadzieją na przedłużenie serii zwycięstw do siedmiu. W stolicy bydgoszczanie zaprezentowali się zupełnie przyzwoicie, ale po dwóch przypadkowych bramkach przegrali z mistrzem kraju 0:2. Najpierw Michał Żyro, przy dużej pomocy Kamila Drygasa, skierował piłkę do siatki głową, a następnie, po nieudanym wykopie Jakuba Wójcickiego, Michał Kucharczyk przelobował Grzegorza Sandomierskiego i ustalił wynik meczu. Mariusz Rumak, mimo porażki, może być zadowolony z postawy swoich zawodników, bowiem na boisku Legii momentami prezentowali naprawdę bardzo dobry futbol i przy odrobinie szczęścia mogli powalczyć o lepszy rezultat. Warto dodać, że była to pierwsza porażka Zawiszy od 14 grudnia. Powody do satysfakcji ma wreszcie Henning Berg, bowiem Legia zagrała o niebo lepiej niż przed tygodniem w Gdańsku i choć nadal w jej grze jest sporo mankamentów, wygląda na to, że stołeczny zespół powoli wraca na dobre tory. Norweskiego trenera musi też cieszyć powiększenie przewagi nad drugim Lechem do czterech punktów, co wreszcie daje Legii chwilę oddechu.

Niespodziewany wzrost formy Pogoni, dobra postawa Podbeskidzie i powrót Lechii na zwycięską ścieżkę sprawiły, że udział Górnika Zabrze w grupie mistrzowskiej stanął pod znakiem zapytania. Żeby nieco uspokoić sytuację, zawodnicy Roberta Warzychy musieli pokonać fatalnie spisujący się ostatnio Bełchatów, który wygrał tylko jeden z dziesięciu ostatnich meczów i wylądował w strefie spadkowej. W poniedziałek zabrzanie zrobili duży krok w kierunku pozostania w górnej ósemce. Po golach Rafała Kosznika i Oleksandra Szeweluchina wygrali 2:0 i tym samym przerwali fatalną serię w meczach domowych, bowiem poprzednio Górnik zwyciężył na własnym boisku w sierpniu. Górnicy kończą kolejkę na szóstym miejscu, Bełchatów przegrywa szósty mecz z rzędu i ostatecznie traci szansę na grupę mistrzowską.

Wyniki 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

  • Korona Kielce 0:0 Ruch Chorzów
  • Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 Wisła Kraków
  • Śląsk Wrocław 3:0 Lechia Gdańsk
  • Jagiellonia Białystok 2:1 Piast Gliwice
  • Cracovia 0:1 Pogoń Szczecin
  • Górnik Łęczna 1:1 Lech Poznań
  • Legia Warszawa 2:0 Zawisza Bydgoszcz
  • Górnik Zabrze 2:0 GKS Bełchatów

Statystyki 28. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

  • Liczba goli – 17
  • Średnia goli na mecz – 2,13
  • Zwycięstwa gospodarzy – 4
  • Remisy – 3
  • Zwycięstwa gości – 1
  • Żółte/czerwone kartki – 26/0
  • Liczba widzów – 66 367
  • Średnia frekwencja – ok. 8,3 tys.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gol 24
Dodaj ogłoszenie