reklama

Kucharski: Robert Lewandowski ma dar Boży i potrafi pracować. Teraz zbiera plony [WYWIAD]

Sebastian Staszewski, TVN24/X-news
Polska - Irlandia Bartek Syta/Polska Press
- Jeśli Robert Lewandowski utrzyma taką formę, znajdzie się w trójce piłkarzy nominowanych do Złotej Piłki - mówi Cezary Kucharski, menedżer kapitana piłkarskiej reprezentacji Polski.

Jest Pan agentem najlepszego obecnie piłkarza na świecie? Tak Roberta Lewandowskiego określił na konferencji prasowej trener Szkotów Gordon Strachan.
To trafna ocena. Robertowi przed sezonem powiedziałem, że jeśli skoncentruje się tylko na piłce, to w Europie będzie mówiło się o trzech zawodnikach: Leo Messim, Cristiano Ronaldo i Lewandowskim. Chłopak ma dar Boży, potrafi pracować, jest cierpliwy. Teraz zbiera tego plony.

Skąd ta eksplozja formy?
Robert dojrzał jako człowiek, zebrał doświadczenie, jest nadal zaprogramowany na rozwój. Inaczej patrzy na świat. W Bayernie ma wokół siebie wspaniałych piłkarzy. W reprezentacji też ma dobry czas. Wszystko zaczęło się układać.

A może magiczną okazała się opaska kapitana reprezentacji Polski?
To bardziej kadra potrzebowała takiego kapitana, niż sam Robert potrzebował opaski. Odkąd ją ma, na pewno czuje większą odpowiedzialność za grę drużyny. Kiedy zadeklarował, że chce być kapitanem, wysłał otoczeniu jasny sygnał: jestem silny, biorę to na swoje barki, idźcie za mną!

Robert ma szansę, aby znaleźć się w trójce piłkarzy walczących o Złotą Piłkę?
On w tej trójce będzie, jeśli formę utrzyma do końca sezonu. Jestem tego pewny.

I?
I będzie chciał być najlepszy. Ludzie mówili, że Robert nie poradzi sobie w Lechu, później, że nie da rady w Dortmundzie, a na koniec nie dawali mu szans w Bayernie. Mamy kompleksy. Nie potrafimy doceniać swoich. Ja wierzę, że o Polaku może mówić cały świat.

Lewandowski to dziś nasz sportowiec numer jeden?
Wydaje mi się, że tak, choć może jestem nieobiektywny. Może doskoczyłaby Radwańska, gdyby wygrała Wielkiego Szlema. Tenis jest popularny na całym świecie. Coraz większa popularność Roberta wiąże się jednak z tym, że „Lewy” ma coraz mniej wolnego czasu.

Coś za coś. Są za to pieniądze, zapewniają spokojną przyszłość.
O to Robert nie musi się martwić. Najważniejsze jest boisko. Nie wolno o tym zapomnieć. Dlatego co miesiąc odrzucamy kilka poważnych propozycji.

Słyszałem, że kiedyś grube miliony proponował Robertowi producent rosyjskiej wódki.
Coś tam było. Robert ma jednak określone oczekiwania - nie tylko odnośnie do kwoty za udział w reklamie, ale także jakości produktu, jego marki. Dlatego przed podpisaniem umowy długo dyskutujemy, rozmawiamy. Nie bierzemy wszystkiego.

Wyobraża Pan sobie dziś kolejny transfer Lewandowskiego?
To nie czas na takie dyskusje. Robert potrzebuje spokoju.

Ale czy taka transakcja jest w ogóle możliwa?
Nie ma piłkarzy nie do kupienia. Można wyciągnąć Messiego z Barcelony, Ronaldo z Realu. Nie mogę jednak mówić, że coś się wydarzy, snuć planów, bo moje słowa zaraz będą kolportowane w Anglii, Hiszpanii i ktoś zrozumie coś opacznie.

Pana klientem jest nie tylko Lewandowski, lecz także Grzegorz Krychowiak...
Już nie.

Jak to nie?
Po finale Ligi Europy w Warszawie zakończyliśmy współpracę.

Dlaczego?
O to trzeba pytać Grześka. Miałem z nim umowę ustną, gentlemen’s agreement. Krychowiak i jego brat powtarzali, że nauczeni są francuskich reguł, że słowo jest ważniejsze od pieniędzy. Nie podpisywaliśmy więc kontraktu. Mimo to przeprowadziłem jego transfer do Sevilli. Po meczu z Dnipro Grzegorz wycofał się z umowy. A ja się tego... spodziewałem. Znam się trochę na ludziach i piłkarzach. Każdy ma swoją cenę. Przewidywałem, że mogą być problemy z lojalnością Krychowiaka. To już historia.

Stracił Pan Krychowiaka, wcześniej opuścił Pana Rafał Wolski. Nie obawia się Pan, że ktoś może podebrać Panu Lewandowskiego?
Oczywiście, że jest to możliwe, bo żyjemy w środowisku, gdzie sukces rodzi zawiść i zazdrość, co może spowodować moje kłopoty. Znam Roberta od lat i wiem że ceni sobie uczciwość, lojalność i zasady, na których oparta jest nasza współpraca.

Wciąż reprezentuje Pan kilku ciekawych piłkarzy. Michałów Żyro i Kucharczyka, Bartosza Kapustkę. Ten ostatni to duży talent, który w swoim reprezentacyjnym debiucie zdobył nawet bramkę!
Pół roku temu, kiedy Robert Podoliński dawał mu szansę w Cracovii, powiedziałem, że może być poważnym piłkarzem, że za chwilę spotka go niespodzianka. Miałem na myśli właśnie reprezentację. Chłopak rozwija się harmonijnie i przyszłość przed nim.

Michał Żyro zasiedział się w Legii?
Żyro z Warszawy powinien wyjechać dawno, najlepiej już trzy lata temu. Miałem wtedy dla niego ofertę z Hannoveru 96. Gdyby wtedy trafił do Bundesligi, dziś byłby innym zawodnikiem, podstawowym reprezentantem. Transfer zablokował jednak pan Piotr Zygo, prezes Legii, który jednocześnie zarządzał Multikinem. To zastopowało rozwój Michała.

A Kucharczyk? To zawodnik, którego karierę trudno zdefiniować.
Z nim sytuacja jest inna. Półtora roku temu Legia chciała oddać go za darmo. Za darmo! Uznali, że się nie nadaje, że jest niepotrzebny. A my się upraliśmy, że Kucharczyk musi w klubie zostać. I w poprzednim sezonie rozegrał 46 meczów! Łazienkowska to dla niego odpowiednie miejsce. Szczególnie, że nie ma tam już Henninga Berga...

Cieszy Pana odejście Berga?
Tak.

Dlaczego?
Bo on wszystkich zbajerował. To jest bardzo przeciętny trener. W takim Blackburn poznali się na nim po 57 dniach. Pamiętam rozmowę, którą Henning przeprowadził ze mną latem 2014 r. Dyskutowaliśmy o moich piłkarzach. Chciałem, by Żyro mógł odejść. Berg mówił, że zrobi z niego skrzydłowego wartego osiem milionów euro! Świadkami tych słów byli prezes Leśnodorski i Dominik Ebebenge. Powiedziałem im wtedy, że Berg kituje, że ściemnia. Szefowie Legii mu uwierzyli i oczekiwania klubu radykalnie się zwiększyły.

To co powie Pan o zatrudnieniu Stanisława Czerczesowa?
Nie jestem optymistą, choć życzę powodzenia.

Co z nim nie tak?
Niczego to nie zmieni. Polakom bliżej do zachodnich metod pracy. Być może po nijakim okresie pracy Berga silna ręka Czerczesowa da efekt i piłkarze zaczną się sprężać, ale w dłuższej perspektywie czasu to nie zda egzaminu. Na Wschód wyjechało kilku legionistów: Rybus, Komorowski, Gol, Wawrzyniak. I żaden z nich nie ruszył ze Wschodu do silnej zachodniej ligi. To coś znaczy.

Ale Legia miała już trenera z Zachodu - Berga.
Żółtodzioba bez doświadczenia, któremu dano do prowadzenia poważny bolid.

Skoro Pan taki mądry, to proszę powiedzieć, kto powinien poprowadzić Legię.
Przekonywałem prezesa Leśnodorskiego do trenera z Niemiec lub Szwajcarii. Proponowałem na przykład Ciriaco Sforzę. Doprowadziłem też do spotkania z Ryszardem Komornickim, którego znam i cenię. Spotkał się z prezesem, dyskutował z nim trzy godziny i moim zdaniem słusznie zdefiniował problemy klubu. Wybór działaczy był jednak inny.

Planuje Pan jeszcze zdobycie władzy w PZPN?
Źle to brzmi...

Inaczej. Chce Pan być prezesem?
Nie potrzebuje tego tytułu. Chciałbym, aby nasza piłka się zmieniła, tak jak zmieniło się postrzeganie Polaków za granicą. Nie chcę jednak wygrywać metodami, jakimi zwyciężył Boniek. Nie chcę oczerniać, napuszczać na kogoś media, ośmieszać, donosić na kogoś do prokuratury. A tak zdobywano ostatnio władzę w PZPN. Polityczne sposoby stosowane w głębokiej komunie są mi obce. A więc może nie nadaję się na prezesa?

Proszę nie ironizować. Od dawna mówi się, że ma Pan apetyt na ten stołek. Po co to Panu? Bogatszy Pan nie będzie, na nadmiar czasu też raczej Pan nie narzeka.
Wszyscy drwili z Laty, Listkiewicza, ale oni przyłożyli rękę do największego impulsu, jaki polski futbol otrzymał po upadku komunizmu - Euro 2012. I dlatego Lato czy Listkiewicz zrobili więcej niż Boniek, który chciał, aby to Włosi organizowali Euro. Obie te kadencje były dla naszej piłki neutralne. Teraz potrzebni są nowi ludzie. By wprowadzić energię, świeże pomysły. PZPN powinno zarządzać młodsze pokolenie, a nie Bońka, Laty, Piechniczka. Szanuję ich i ich osiągnięcia, ale czasy się zmieniają i rozwój gwarantują tylko umysły młode i chętne do działania.

Polska The Times

Więcej o REPREZENTACJI

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3