Marek Zub: Mieliśmy dobre momenty, ale grając w dziewiątkę, niewiele mieliśmy już do powiedzenia

Tomasz Ryzner
Tomasz Ryzner
Trener Marek Zub ma o czym myśleć przed meczem z Miedzią Legnica
Trener Marek Zub ma o czym myśleć przed meczem z Miedzią Legnica stalrzeszow
Arka pokazała piłkarską wartość na poziomie pierwszej ligi. Nie bez powodu zajmuje fotel lidera tabeli – mówił po 1:5 w Gdyni Marek Zub, szkoleniowiec Stali Rzeszów.

Po pechowym 1:2 z Wisłą Kraków Stal nie poszalała w Gdyni, choć otworzyła wynik, gdy rzut karny wykorzystał Sebastien Thill. Arka pokazała jednak moc, skuteczność, a gdy rzeszowianie stracili Milana Simcaka, wykorzystała okazje i wbiła rzeszowianom jeszcze dwa gole.

- Nasza mało doświadczona drużyna spotkała się z piłkarską, realną rzeczywistością związaną z rywalizacja o cos w pierwszej lidze. Można powiedzieć, że trochę zderzyliśmy się ze ścianą. To takie obrazowe podsumowanie mecz – komentował po wszystkim coach stalowców.

Wiele czynników złożyło się na tak wysoki wynik. Oczywiście przegrać można zero jeden i jeden pięć. To są w dalszym ciągu trzy punkty, natomiast cały scenariusz i przebieg tego spotkania był bardziej złożony niż tylko sam suchy wynik, który mógłby sugerować bardzo jednostronny mecz

zaznaczył Marek Zub.

- Wydaje mi się, że oprócz tego, że przegraliśmy tak wysoko, były momenty, gdy mieliśmy coś do powiedzenia, w których staraliśmy się poprawić wynik. Szczególnie na początku drugiej połowy. Dobrze weszliśmy w drugą część, nie tak jak w pierwszą. Były okazje na wyrównującego gola – zaważył trener zespołu z Rzeszowa.

- W momencie, w którym straciliśmy trzecią bramkę, a zaraz też zawodnika, nastąpiła sytuacja, która wymagała dużego doświadczenia, jeśli chodzi o dalsze prowadzenie gry. To spowodowało, że wynik jest tak wysoki – oceniał szkoleniowiec rzeszowian, który doceniał klasę zespołu z Trójmiasta.

Arka pokazała piłkarską wartość na poziomie pierwszej ligi. Mam na myśli nie tylko zawodników, ale też siłę samej drużyny. Nie bez powodu zajmuje fotel lidera tabeli

dodawał coach ekipy znad Wisłoka,

Opiekun przyjezdnych został też poproszony o komentarz do sytuacji, po której sędzia pokazał czerwona kartkę Milanowi Simcakowi.

- Byłem zdziwiony szybka reakcją arbitra na ten faul. Przewinienie było, nie ma dwóch zdań. Pytanie, czy na czerwoną kartkę – zastanawiał się trener naszego pierwszoligowca. – To był kluczowy moment. Grając w dziewiątkę, niewiele mieliśmy już do powiedzenia.

Najlepszy w szeregach gości był Gerard Bieszczad, który obronił kilka „setek” i tym samym uchronił swój zespół od jeszcze większej klęski. Jeśli chodzi o graczy z pola, trener biało-niebieskich nie wskazał nikogo, kto zasłużył na pochwały.

Trudno kogoś wyróżnić. Nie jestem zresztą zwolennikiem, aby kogoś personalnie chwalić czy ganić za grę. Zgodzę się, że nasz bramkarz miał okazję, by potwierdzić miejsce w bramce. Po to jest, żeby bronić w trudnych sytuacjach, ale jest pytanie, dlaczego do nich dopuszczaliśmy

dodał na koniec szkoleniowiec rzeszowskiego zespołu.

Wojciech Łobodziński, trener gospodarzy, pomeczowy komentarz rozpoczął od opisania trudnych momentów, które zdarzyły się drużynie z Gdyni.

- Pierwszy to niespodziewana strata po kontrowersyjnym rzucie karnym. Po obejrzeniu nagrania chcę usprawiedliwić. Niestety, takie karne będą odgwizdywane, a usprawiedliwieniem dla sędziów jest to, że dostępność kamer w pierwszej lidze jest mniejsza niż w ekstraklasie – opisywał coach gdynian.

Podkreślał, że był spokojny, bo drużyna podtrzymywała intensywność gry, tworzyła sytuacje bramkowe.

Widziałem, że bramkarz Stali już w dwudziestej minucie zaczął grać na czas i powiedziałem na ławce, że jeszcze będzie się spieszył. I zaczął to robić już w pierwszej połowie

podkreślił trener drużyny znad morza.

- Drugi kryzysowy moment nastąpił w pierwszych dziesięciu minutach drugiej połowy. Nie wiem, dlaczego słabo ją zaczęliśmy. Trzecia bramka dała nam jednak oddech. Muszę jednak dodać na sam koniec - głupie, nieodpowiedzialne zachowanie obrońcy Stali. Zastanawiam się, co miał w głowie. Mam nadzieję, że komisja ligi zajmie się tematem. Na szczęście Torni wyszedł z tego, ale jego noga nie wygląda za dobrze – skomentował Wojciech Łobodziński.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Trener Wojciech Łobodziński mówi o sytuacji kadrowej Arki Gdynia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Marek Zub: Mieliśmy dobre momenty, ale grając w dziewiątkę, niewiele mieliśmy już do powiedzenia - Nowiny

Wróć na gol24.pl Gol 24