Sztylka: Bramka z Rapidem? Nie ma sprawy. Ale to kosztuje 6 lewów

Mariusz Wiśniewski
- Dobrze się stało, że nie powiesiłem butów na kołku, bo dużo bym stracił. Przeżywam chyba teraz najwspanialszą przygodę w mojej karierze i mam tylko nadzieję, że będzie jeszcze długo trwała - mówi Dariusz Sztylka, piłkarz Śląska Wrocław.

Mecz z ŁKS-em Łódź był Pana najlepszym występem w barwach Śląska Wrocław?
Może nie był to mój najlepszy mecz, ale mecz, w którym wykazałem się najlepszą skutecznością. Nigdy bowiem nie udało mi się w jednym spotkaniu w Śląsku zdobyć dwóch goli. Tym razem szczęście mi dopisało i udało się dwa razy trafić do siatki rywali. Ale nie powiem, że to był mój najlepszy mecz. W mojej ocenie miałem już lepsze występy, tyle że wtedy nie strzelałem goli. Ale przecież zdobyta bramka jeszcze o niczym nie świadczy.

Ale chyba będzie Pan wracał pamięcią do pojedynku z ŁKS-em?
Jeśli już wracam pamięcią do jakichś meczów, to do takich, które dawały awans do drugiej ligi, ekstraklasy czy do tych, które dały nam wicemistrzostwo Polski. Były takie spotkania, w których zagrałem bardzo dobrze, ale sam mecz był kolejnym z rzędu i nic nie dawał drużynie jako całości. Dlatego ja wolę pamiętać te spotkania, które były sukcesem całej drużyny, jak na przykład ten w Dundee czy ten w Sofii z Lokomotivem. Piłka nożna to sport drużynowy. Oczywiście, indywidualne osiągnięcia cieszą, ale pamięta się sukcesy drużyny.

Myśli Pan, że taki mecz jak ten z ŁKS-em Łódź sprawi, że Pana pozycja w zespole będzie mocniejsza? Konkurencja w Śląsku jest bardzo duża.
Konkurencja jest rzeczywiście bardzo duża, ale nie ma zawiści w zespole. Oczywiście każdy ma swoje ambicje i chciałby grać jak najwięcej. To zupełnie naturalne. Ale zdajemy też sobie wszyscy sprawę, że razem ciągniemy ten wózek i tylko współpracując, możemy osiągnąć sukces. Poza tym, właśnie po to jest tak szeroka kadra, aby trener mógł stosować rotację. Dlatego, jeżeli nawet w następnym meczu usiądę na ławce rezerwowych, nie będę rozpaczał i nie będzie to dla mnie problemem. Trzeba będzie się z tym pogodzić i czekać, aż trener ponownie da mi szansę. Sezon jest długi i każdy będzie miał okazję się wykazać.

To chyba Pan nie żałuje, że nie zakończył kariery, tak jak zapowiadał po zakończeniu poprzedniego sezonu?
Zgadza się. Dobrze się stało, że nie powiesiłem butów na kołku, bo dużo bym stracił. Przeżywam chyba teraz najwspanialszą przygodę w mojej karierze i mam tylko nadzieję, że będzie jeszcze długo trwała. To, co się dzieje teraz, na zawsze pozostanie mi już w pamięci.

Obiecał Pan gola z ŁKS-em Łódź, to może obieca też bramkę z Rapidem Bukareszt. I to taką dającą awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej.
Nie ma sprawy. Ale teraz to już kosztuje sześć lewów (śmiech).

Rozmawiał Mariusz Wiśniewski / Gazeta Wrocławska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gol24.pl Gol 24
Dodaj ogłoszenie