Motor Lublin w finale baraży o PKO Ekstraklasę! Do rozstrzygnięcia meczu z Górnikiem Łęczna potrzebne były rzuty karne

Jakub Maj
Jakub Maj
Mecz Motor Lublin - Górnik Łęczna
Mecz Motor Lublin - Górnik Łęczna PAP/Wojtek Jargiło
W pierwszym półfinale baraży o PKO Ekstraklasę zmierzyły się ze sobą 4. oraz 5. zespół Fortuna 1. Ligi. Motor miał szansę jako beniaminek od razu awansować do najwyższego szczebla rozgrywkowego. Na drodze piłkarzom z Lublina stanął Górnik Łęczna. Przed 120 minut nie zobaczyliśmy bramek. Potrzebna była seria rzutów karnych, w której lepsi byli gospodarze.

Motor Lublin - Górnik Łęczna 4:2 (po rzutach karnych)

W sezonie zasadniczym oba kluby dzielił tylko jeden punkt. Motor Lublin zajął 4. miejsce i uzbierał 56 "oczek". Górnik Łęczna zakończył zmagania ligowe na 5. pozycji z dorobkiem 55 punktów. Oba zespoły zmierzyły się ze sobą w pierwszym półfinale baraży o Ekstraklasę.

Od samego początku spotkania przewagę mieli gospodarze z Lublina, którzy w 30 minut stworzyli sobie aż osiem sytuacji bramkowych. Najciekawsza miała miejsce w 26. minucie, gdy Piotr Ceglarz "zatańczył" w polu karnym Górnika, zwiódł rywala i oddał strzał, który świetnie wybronił Maciej Gostomski. Nadal mieliśmy 0:0.

Pod koniec pierwszej połowy Ceglarz ponownie stanął oko w oko z bramkarzem Górnika. Motor Lublin dostał rzut karny za faul na Filipie Wójciku. 31-letni napastnik po raz kolejny przegrał walkę z Gostomskim! Golkiper perfekcyjnie wyczuł intencje strzelca.

W drugiej połowie Motor Lublin cały czas nacierał, ale nie mógł wpakować piłki do siatki. 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry powinniśmy zobaczyć bramkę dla gospodarzy. Samuel Mraz dostał piłkę w polu karnym Górnika, ale z bliskiej odległości trafił tylko w słupek! 90 minut nie przyniosła nam rozstrzygnięcia, dlatego potrzebna była dogrywka, a później rzuty karne. W serii jedenastek lepsi okazali się gospodarze, którzy wykorzystali wszystkie cztery strzały. Górnik aż dwa razy się pomylił.

W drugim półfinale baraży o godzinie 20:40 Arka Gdynia, która dała wyprzedzić się na samym finiszu rozgrywek 1. ligi, zmierzy się z Odrą Opole, czyli zespołem, który zajął 6. miejsce.

Po nich zdecydowanie więcej się spodziewaliśmy. Przychodzili jako gwiazdy oraz wielkie hity transferowe, ale PKO Ekstraklasa bardzo szybko ich zweryfikowała. Kluby takie jak Lech Poznań, Legia Warszawa czy Raków Częstochowa wydały na swoich zawodników worek pieniędzy - a ci są cieniami własnych piłkarzy. Oto największe rozczarowania transferowe w PKO BP Ekstraklasie ostatnich lat! Sprawdź, który klub sprowadził najwięcej "niewypałów transferowych". Kliknij w przycisk po prawej stronie, aby zobaczyć największe niewypały w PKO BP Ekstraklasie!

Największe rozczarowania transferowe ostatnich lat. Niewypał...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gol24.pl Gol 24